Mam viki 2000r po lifcie... kupiona 5 miechów temu (wakacje) od pierwszego właściciela (kolega lekarz) autko polskie (środula) i nie bite z przebiegiem 73,5tyś km... po co to piszę : auto zagazowałem zaraz u kolesi którzy gazowali mi już 3 auta (sekwencja) zaraz po pierwszej ulewie w wakacje miałem już lekko mokro tylko w na miejscu kierowcy ... miejsce w miarę wysuszyłem i dałem koledze (mechanik) żeby mi sprawdził klimę - wszystko OK. I na razie spokój ale też nie padało ... teraz znowu leje a ja się topię ... znowu tylko miejsce kierowcy ... i mokro jest tylko prawie przy siedzeniu i po bokach czyli koło gały biegów i przy progu ... koło pedałów sucho. suszę to miejsce i szukam problemu... jak się maskę otworzy to z lewej strony idą koło podszybia jakieś kable chyba do migaczy na boku i tam było trochę liści - posprzątałem , sprawdziłem kable od centralki gazu też wychodzi że ok. zdemontowałem nadkole (jest całe) i nic nie zauważyłem ... szyba była zmieniana bo doktorkowi kamień uszkodził i wymienił - pojechałem do kolesi od szybek lali 3h wodą i nic nie stwierdzili uważają że szyba jest ok i nie ma sensu jej odklejać... od spodu ok , zdemontowałem korek i polała się woda z 300ml i nic więcej ... pojechałem na myjnie to znowu na ręcznikach papierowych trochę więcej wody ...
Może ktoś pomoże bo ja odpadam ... auto prawie nic nie przejechało , chodzi jak ta lala ale zaraz zgnije... kolega doktorek twierdzi że nigdy nie miał tam wody a czasami zdarzyło mu się nawet w nim sprzątać
[ Dodano: Sob 30 Gru, 2006 ]
Co jest Panie i Panowie ... brak pomysłów?











